19/01/2026
Suflet. Skradł mi serce w okresie Wielkanocy, gdy zobaczyłam jego zdjęcia na stronie schroniska. Przedstawiały one przesłodkiego psiaka w typie Owczarka niemieckiego, które wręcz uwielbiam I zawsze uwielbiałam. Skradł mi serce, mimo to nigdy nie myślałam, że znajdzie się w moim domu. Suflet – imię, które idealnie pasuje do tego kudłacza. Od początku wydawał się on nietuzinkowy. Nie interesowali go ludzie, jedynie inne psy, na które ochoczo szczekał zza schroniskowych krat. Nic nie wskazywało na to jednak, że nie będzie to pies, z którym życie jest najłatwiejsze. Pierwsze miesiące przy biegły pod znakiem wielkiej paniki i wielkiego strachu. Każdy spacer to była walka o przetrwanie. Nasz Suflecik bardzo długo przyzwyczajał się do swojego nowego otoczenia, które wbrew pozorom nie było dla niego w 100% nowe, gdyż znajduje się ono w okolicach schroniska. Początkowe spacery trwały po 2-3 h, mimo że nie odchodziliśmy zbyt daleko od domu. Sufleta na tyle paraliżował strach, że zapierał się i nie chciał nigdzie iść. Dużo pracy włożyliśmy w to, aby czuł się dobrze na spacerach i w obecności innych psiaków. Konsultacje z behawiorystami, długa nauka różnych komend. Wiele łez polało się z jego powodu, gdy wracałam do domu i zamiast merdającego ogonem pieska, przyjaciela, napotykałam istny armagedon w salonie. Niejednokrotnie miałam moment załamania, gdy uważałam, że nie nadaję się na jego opiekuna. Lecz stopniowo zaczęliśmy się ze soba oswajać, Suflet zaczął nam ufać coraz bardziej, cieszyć się na nasz widok, a co najważniejsze – nauczył się odpoczywać, gdy nie ma nas w domu. Dzięki niemu poznaliśmy wielu nowych i przyjaźnie nastawionych ludzi. Niektórzy z nich są nawet opiekunami jego najlepszych psiumpli. Po prawie półtorej roku razem śmiało mogę stwierdzić, że Suflet poczynił wielkie postępy w oswajaniu się ze swoim strachem do wszystkiego.
Kontakty z innymi psiakami nie są już czymś, czego się boimy. Jesteśmy w stanie nawiązać znajomość z innym czworonogiem, oczywiście okraszoną 5 minutowym pokazem szczekania na swojego nowego znajomego. Widzimy też znaczną poprawę jeżeli chodzi o kontakty z dziećmi, których Suflet na początku bardzo się bał. Widać było, że czuje niepewność w starciu z małymi ludźmi, którzy poruszają się o wiele więcej i bardziej nieprzewidywalnie niż ci, z którymi ma na co dzień do czynienia. Jednak dzięki kontaktom z bardzo cierpliwymi z sąsiadami i znajomymi, którzy wykazali dużo zaufania do tego przestraszonego psiego dziecka, udało się uzyskać spokój ducha i możliwość zapoznania Sufleta z małymi dziećmi. Oczywiście dalej ten kontakt wymaga nadzoru, lecz jesteśmy pewni, że z biegiem czasu będzie coraz lepiej.
Mimo że nie zawsze było kolorowo z tym kudłatym stworkiem, to cieszę się że pojawił się w naszym życiu. Mimo że Suflet jest bardzo poważny jak na swój wiek – zarówno zachowaniem jaki wyglądem, to potrafi cieszyć się z małych rzeczy niczym młody szczeniak. Tym samym zaraża nas swoją radością, poprawiając humor wszystkim wkoło.
Także Suflecik, dniu twoich drugich urodzin życzę ci wszystkiego co najlepsze, samych najlepszych smaczków, dużo zdrówka, żebyś nie musiał zbyt często jeździć do weterynarza, oraz tego, żeby ta szczenięca radość nie opuściła cię zbyt szybko.
~M.